|
Written by Administrator
|
|
Tuesday, 22 December 2009 02:00 |
 Wigilijny Galimatias Dzisiaj w szkole od samego rana wszyscy mijali się z białymi obrusami, miskami, czajnikami , ciastami, opłatkami i naczyniami niewiadomego pochodzenia ... Nic dziwnego - ostatni dzień szkoły przed świętami, więc większość klas organizuje swoje wigilie. Po trzech lekcjach wszyscy udaliśmy się „grzecznie” do sali gimnastycznej w celu obejrzenia jasełek. Wprawdzie zaistniały lekkie problemy organizacyjne i musieliśmy się mocno skompresować (uczniowie.rar?), żeby się w sali w ogóle zmieścić, ale koniec końców – jak to w „Piątce” – wszystko udało się śpiewająco i świetnie się bawiliśmy. I chociaż jestem tu dopiero pierwszy rok, to wiem, że to jedna z tych cech Zamoya, za którymi będę najbardziej tęsknić. Po jasełkach rzuciliśmy się w wir przygotowań. Zaczęło się krojenie, układanie, dekorowanie, etc, etc. Chcąc pomóc kumpeli, która była bliska płaczu, nie radząc sobie z krojeniem jakiegoś przedziwnego ciasta, bohatersko chwyciłam nóż i pocięłam słodkiego drania na – muszę się pochwalić – całkiem równe i apetyczne kawałki. To nic, że byłam upaprana w bitej śmietanie aż po same łokcie. Przynajmniej nie miałam jej na koszuli i sukience ; D. Po skończeniu przygotowań rozkoszowaliśmy się ostatnim spotkaniem w tym roku kalendarzowym, bo do szkoły wracamy dopiero 4 stycznia.
|