|
Od 15 lat prowadzimy w naszym liceum wymianę młodzieży z zaprzyjaźnioną szkołą Albert-Einstein-Schule w Groß-Bieberau w Niemczech. Wymiana jest zawsze realizowana dwuetapowo poprzez wyjazd grupy polskich uczniów do Niemiec oraz przyjazd gości z Groß-Bieberau do naszego kraju. Trwa ona 7 dni. W tym czasie niemiecka młodzież jest goszczona przez rodziny swoich polskich partnerów i wszyscy razem biorą udział w programie wcześniej przygotowanym. Jest on ciekawy i różnorodny, dostosowany do potrzeb i zainteresowań uczniów.
|
|
Read more...
|
|
Written by Administrator
|
|
Friday, 23 April 2010 08:29 |
|
Od kilku lat nasze liceum bierze udział w wymianie partnerskiej ze szkołą w Rozenberg w Mol w Belgii. Wymiana nasza odbywa się dwuetapowo, uczniowie naszej szkoły co roku w październiku wyjeżdżają do Belgii, natomiast nasi goście składają nam rewizytę w lutym.
|
|
Read more...
|
Youth for Understanding Poland w V Liceum Ogólnokształcącym im. Kanclerza Jana Zamoyskiego w Dąbrowie Górniczej
Youth for Understanding to po polsku „Młodzi dla Porozumienia”. Stowarzyszenie YFU zajmuje się organizacją rocznych wymian uczniów do USA i sześciu krajów europejskich.
|
|
Read more...
|
|
Monday, 26 December 2005 15:58 |
 Francuzi kluski rosołowe szamają widelcem, Belgijki przyjeżdżają w skórzanych trampkach, by biegać po śniegu, Stephani niemiecka robi mnie w jajo- ona do mnie po polsku- ja do niej po angielsku, później robi w jajo już wszystkich- mówi sobie po francusku i hiszpańsku. Wymiana Socratesa Comeniusa odbyła się w dniach 22.01-29.01 i objęła uczniów z Belgii, Francji oraz Niemiec. Pogoda sprzyjała, przedstawiła całe swoje oblicze i wszelkie możliwości polskiej zimy. Śniegu po kolana, Mała ma Francuzkę, francuskiego nie umie, no to lepią bałwana.
 Pierwszego dnia przybyli Francuzi (goszczący w domach uczniów naszego liceum) oraz Belgowie(rezydujący w hotelu). Szkoła zorganizowała seminarium dotyczące sytuacji Żydów podczas drugiej Wojny Światowej. Opowiada Profesor Migalski- cały jego urok, urokiem, ale na tej imprezie króluje dwójka czarnoskórych, cudnych chłopaczków- babeczki szczerzą do nich zęby, bo i ładni i ten fakt romantycznej, francuskiej duszy. Kontakty zawiązane szybko, integracja odbywała się w grafie, w kręgielni i wszędzie indziej, gdzie trafić było można i czego nie było wstyd pokazać. Ludzie się skumali, jednakże rozdzieliły ich ścisłe zasady rozkładu wymiany, które zabrały Francuzów oraz Belgów do Zakopanego.  Poniedziałek- Polska ekipa zwiedza Colegium Maius, zjada pierogi w barze mlecznym (bo tani) i udaje się na lotnisko, co by odebrać Niemców. Emocje wzrastają. Jaka ona będzie? Co mam mówić? Jak się mówi,, jak minęła podróż”? Dobrze wygladam? Present Simple, Present Simple. Jak mantra snuje się po głowie,, hał łos e trip?”. Dziesięć sympatycznych Niemek ze szkoły dla przedszkolanek. Kip smajling, kip smaaaaaaajling. I fru, do Zakopca, do górali, po łoscypki, na Krupówki, po ciupażkę. Jesteśmy głodni, mięsożercy dostaja tradycyjny rosół. Dlaczego w poniedziałek? Jo nie wim. Może dlatego, że to nie niedziela (buhahhahahha). I heja w miasto, heja w świat. Tiak... w świat- no wiec świat kończy się w dyskotece... Jak to śpiewają Akuraci ,, dykoteka gra.... tram tam taram, tram tam tara ra”- nie ma to jak potańcówa przy Ingrid. Oj nie! Nie! Nie równała się z wiejska przytupówą!! Dlaczego nie zrobiliśmy swojskiej przytupówy w remizie w okolicach Łaz, Pani Profesór? Chcemy spać, chcemy do łóżka, chcemy żeby było ciepło, nie chcemy śniegu eny mor.
 Kolejny dzień to dla Francuzów i Belgów wizyta w Krakowie. Niemeczki i Polaczki pozostają w górach, szwendają się to tu to tam, tam i na zaś a później znów i jeszcze raz i w kółko i z kółka, pod górkę i z górki i jeszcze w uliczkę- po Krupówkach. Szukamy ładnych pamiątek, aby w domu na półce postawić czterdziesty piąty widoczek Taterów. Szczęśliwe Niemki, zadowolone z życia zasuwają w czapkach- puchatkach i zapewne w jeszcze cieplejszych wełnianych skarpetach. I muzeum Witkacego. Następny dzień to Oświęcim. Obchody 60-tej rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz. Pełnimy wolontariat, jest zimno, atmosfera pełna smutku, mieszane uczucia, po głowie natrętnie kołacze się pytanie ,,dlaczego?”. Słuchamy opowieści byłych więźniów obozu. Merka Szwech-,, Dlaczego spalili mój naród?”. Przybyli ludzie z całej Europy.
 Piątek to Kraków dla wszystkich (ależ my kochamy Kraków). Modę tego dnia dyktują Wera i Artur ( zwany Adasiem, bo jak można mieć na imię Artur?), którzy wdziewają Rosyjskie czapki i mamowe kożuszki. W nagrodę za ładny strój, otrzymują nowy przydomek- Państwo z Koziej Pałki. Wieszcz podziwiany, Kościół Mariacki podziwiany, Colegium Maius podziwiane- nie ma co, podobamy się w Europie. A co! Pierwszy raz w życiu jestem na żydowskim Kazimierzu, uwielbiam takie miejsca, zbieram szczękę z podłogi, podoba mi się tutaj, jestem Japończykiem- robię zdjęcia- jak szaleć to szaleć- za dużo mi tu już Europy- żądam wymiany z krajem Kwitnącej Wiśni. Chcę wiśnie, chce nowy aparat (eeeeee, co jest?). No i synagoga, Torę to się czyta od prawy do lewy, wiesz ty? Powrót do domu, mama robi dobre szamanko- lubię mamo Twoje jedzonko ( nawet nie wiedziałam, że mamy w domu takie talerze). Ludzie ruszają się w ulubionych rytmach, chłopcy gną się przy tekno, reszta zostaje w domu- oglądamy Woodstocka na komputerze, który się zacina.
Sobota to przemarsz po Plejadzie.  Ludzie kupują sobie bluzki, spodnie, sukienki, spódnice, buty, buty, buty, swetry, buty, bluzy, szalik i buty. Podobno tanio. Machamy białymi chusteczkami na pożegnanie. Hew e najs trip darlink! Będziemy pisać, będziemy dzwonić, przyjedźcie na wakacje, to sobie do Krakowa pojedziemy, lub na dyskotekę! Było fantastycznie, ludki wesołe, wspólnych tematów dużo, czyste ludzie, myły się, zjadały ładnie, Francuzki co prawda ładniejsze od nas, ale czego można było się spodziewać- sprawiedliwości nie ma na tym świecie! Bawili my się ładnie, byliśmy mili, serdeczni i koleżeńscy, służyliśmy rada i pomocą. Kontakty, póki co utrzymujemy, zarzucamy bezbłędną angielszczyzną ( jak to łatwo na piśmie....), a co! |
|
|