|
Zamoyski w sieci czyli Gdzie diabeł nie może... tam „Zamoyszczaka” pośle
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
wtorek, 09 lutego 2010 11:38 |
„Dla miłośników teatru nieważne jest, jakim posługują się językiem. To, co pozwala im rozumieć siebie nawzajem, to teatr”. Studium Wiedzy o Teatrze - po takiej nazwie cyklu spotkań można spodziewać się wiele, ale na pewno nie tego, że jest to wydarzenie mające na celu reklamę zbliżających się premier teatralnych w Teatrze Śląskim im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach. Proszę nie zakładać z góry mojego negatywnego nastawienia, gdyż jest to błędne przekonanie. Nie dość, że spotkanie, w którym udział wzięli teatromani z klas: IIIa, IIIG, IIID, IF i IIA okazało się być ciekawym (a na pewno nietypowym), to jeszcze zachęca do obejrzenia spektaklu.  Sztuka, której premiera nieuchronnie się zbliża (26 lutego 2010 r.), to utwór Witolda Gombrowicza „Iwona, księżniczka Burgunda” w interpretacji węgierskiego reżysera Atilli Keresztesa. Rozmowę z Keresztesem prowadził dyrektor artystyczny teatru- Tadeusz Bradecki. Poruszane w niej wątki ściśle dotyczyły problematyki utworu. Jednym z ciekawszych okazała się Gombrowiczowska dualistyczna koncepcja człowieka o „zwierzęcej” i „ucywilizowanej” naturze (określenia Atilli Keresztesa). Wyjaśniono też, skąd pochodzi ten dość groteskowy tytuł sztuki autora „Ferdydurke”- jedno odczytanie ma związek (o dziwo !) z winem z Burgundii, drugie zaś przywodzi na myśl znaną operetkę o księżniczce Czardasza.  Aczkolwiek wszyscy zadawali sobie pytanie, w jaki sposób ten utalentowany węgierski reżyser rozmawiał w trakcie prób teatralnych z polskimi aktorami – odpowiedzią jest tytuł tej recenzji – uniwersalnym językiem jest język teatru. A może prawdziwe okazuje się znane przysłowie, że Polak i Węgier to dwa bratanki! Sprawdzimy to właśnie 26 lutego w dniu premiery sztuki Gombrowicza.
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
piątek, 05 lutego 2010 11:37 |
 Tego dnia mieliśmy przyjemność obejrzeć ,,Tango”’ S. Mrożka w reżyserii Jerzego Hojdy w Teatrze Dzieci Zagłębia w Będzinie. Słowa przyjemność użyłem tutaj wcale nie przez przypadek. Spektakl jednogłośnie został uznany za niebywale śmieszny, choć nie możemy zapomnieć, że poruszał dość ważne i trudne kwestie, które jednak zostały lekko przyćmione przez śmiech widowni. Gra aktorska – miód na serce – jak mawia prof. Z. Pietrasińska. Na szczególne wyróżnienie zasługują Paweł Okraska w roli Edka oraz Gabriel Abratowicz w roli wujka Eugeniusza. Komizm granych przez nich postaci w połączeniu z ich grą aktorską dawał piorunujące wrażenie, które bawiło do łez. Jeżeli chodzi o resztę odtwórców ról, to dobrze wywiązali się ze swoich zadań. No może z małym wyjątkiem Ali (Iwona Wojtaszek), której gra była nie nieco sztuczna i papierkowa. Trzeba również wspomnieć o świetnie dobranych kostiumach, które, jak się okazało również potrafią rozśmieszyć. Mowa oczywiście o zabawnej piżamie Stomila (Karol Zapała), którą pewnie nie jeden z nas chciałby powiesić w prywatnej garderobie. Podsumowując cały spektakl: genialny Mrożek zagrany przez świetnych aktorów! |
|
Wpisany przez Administrator
|
|
czwartek, 28 stycznia 2010 11:35 |
 Rany, ile się teraz w tej szkole dzieje! Od początku tego tygodnia pełną parą ruszyły przygotowania do prezentacji szkoły na Targach Edukacyjnych (11-12. 02., TZN ). Należę do grupy, która zajmuje się jedną z tegorocznych form promocji Zamoya. Nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że to tak pracochłonne i wcale niełatwe zajęcie!  Pracujemy non stop, dosłownie jak mrówy, ale widać już efekty. Mam nadzieję, że Wam się spodoba : )
Od 22 do 24 marca, zapraszamy wszystkich gimnazjalistów na Dni Otwarte VLO. Sama mogę Wam obiecać, że nie pożałujecie wizyty w Zamoyu. Moja przygoda z tą szkołą zaczęła się właśnie od Dni Otwartych. Od pierwszej chwili tu spędzonej wiedziałam, że to właśnie TA I ŻADNA INNA! Wy też możecie to poczuć. Ale najpierw musicie do nas przyjść. Albo nie. To my przyjdziemy do Was. Na kawę i ciacho zapraszają: ZAMOYSZCZANIE ; )  W tak zwanym międzyczasie przygotowujemy się też do Święta Szkoły ( 19. marca), w tym roku wyjątkowego, bo połączonego z obchodami dwudziestolecia V LO. Przygotowujemy „Żywe obrazy”. (Szkoda, że ni trafiły nam się „Słoneczniki” Van Gogha…Zawsze chciałam się przekonać jak to jest być wazonem;) Ale obraz, który dostaliśmy do zrealizowania, też jest całkiem, całkiem : ) ). A jaki obraz zaprezentujemy?  NIE POWIEM! Przyjdź i zobacz (matko, bawię się w Apokalipsę…chyba coś ze mną mocno nie tak ; D) – szukajcie I a. |
|
Wpisany przez Administrator
|
|
poniedziałek, 25 stycznia 2010 11:34 |
Pierwszy poniedziałek po zimowisku. Jeszcze o tym nie pisałam, bo nie było czasu między prasowaniem i upychaniem ciuchów kolanem w walizce, ale mamy w szkole zimowisko. Zazwyczaj na początku drugiego semestru, w nagrodę za ładne ocenki, jeździmy z wuefistami na narty, deski, sanki i wszystko inne, na czym jeszcze jeździć można. Wyjechaliśmy w poniedziałek, tydzień temu, wróciliśmy w piątek. A co działo się pomiędzy poniedziałkiem a piątkiem? Nooo… to już jest osobna historia… : D
W tym roku pojechaliśmy do Wisły. Zaraz po przyjeździe pobiegliśmy w podskokach na stok (no, może nie koniecznie w podskokach, bo w butach narciarskich to raczej troszkę trudne). I było tak już co rano. Za to wieczorami… wieczorami imprezowaliśmy na dyskotekach, a potem na „afterkach” w pokojach, piliśmy hektolitrami sok jabłkowy, gorącą czekoladę i kawę, tonami pochłanialiśmy pizzę i tosty, a rano… a rano robiliśmy „karniaczki” w postaci siedmiominutowego „krzesełkowania” pod ścianą, bo – jak się później okazało – bawiliśmy się tak dobrze, że słychać nas było w całym ośrodku, a kadra nie mogła spać : ) Oprócz tego byliśmy też na kuligu i nawet w centrum Wisły, a także zamroziliśmy bitą śmietanę, wjechaliśmy w kilku Bogu ducha winnych narciarzy (idealny sposób zawierania znajomości, szczególnie, że narciarze byli, nie powiem, przystojni), słyszeliśmy obiad, rozmawialiśmy z końmi ciągnącymi sanie, łapaliśmy „stopa” na wyciągu, prowadziliśmy handel niewykorzystanymi karnetami, składaliśmy życzenia imieninowe, wysyłaliśmy pocztówki do nauczycieli, produkowaliśmy bombę biologiczną z musztardy, żurawiny i soli oraz, i to przede wszystkim, doskonale się bawiliśmy. I chociaż przez cały weekend leczyłam zakwasy i nadrabiałam zaległości z poprzedniego tygodnia, to wiem, że w przyszłym roku na pewno znowu tam pojadę.
|
|
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy |
|
|
|
|
Wpisany przez Administrator
|
|
niedziela, 10 stycznia 2010 11:32 |
|
WOŚP! Nasza szkoła potrafi pomagać! Jako organizator stanęła na wysokości zadania. Uczniowie mimo wszechogarniającego mrozu, wytrwale zbierali datki, by pomóc dzieciom z chorobami onkologicznymi. Nasz sztab (najwydajniejszy w mieście) liczył ponad 90 wolontariuszy w tym 65 kwestowało z puszkami. Zebraliśmy 16670 zł, co z pewnością przyczyniło się do rekordowego wyniku ponad 36 mln złotych! Szczególną popularnością cieszył się sklepik „pod Aniołem”, w którym można było kupić różne drobiazgi, przyczyniając się do sukcesu całej akcji. |
|
|
|
|
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 następna > ostatnia >>
|
|
Strona 1 z 3 |